Najbardziej znane kalifornijskie winnice znajdują się w dolinach Napa i Sonoma położonych jakieś 100 km na północ od San Jose, między stolicą Kalifornii Sacramento i Pacyfikiem. Jeszcze kilkanaście lat temu można było zwiedzając te winnice bezpłatnie degustować oferowane wino, jednak teraz koszt degustacji to przynajmniej 25 USD, a niektóre życzą sobie nawet 300 USD i do tych najbardziej obleganych trzeba się wcześniej zapisywać na degustacje. Może wynika to z tego, że winiarze muszą inwestować nie tylko w same winnice, ale i atrakcje, które przyciągną zwiedzających i rozsławią markę. Tak więc mamy w rejestracji ukrytą w górze i otoczoną fontannami oraz nowoczesnymi rzeźbami winnicę Artesa w miejscowości Napa. Jest winnica miłośnika Toskanii, który postawił sobie całkiem udaną replikę włoskiego zameczku, winnica miłośnika architektury Gaudiego, winnica niemieckich emigrantów z połowy XIX wieku, jak również winnica rodziny Coppola z muzeum znanego reżysera F.F. Coppoli.
Replika zameczku robi duże wrażenie - to nie tylko kopia architektoniczna, ale i wykorzystanie podobnych do oryginalnych materiałów oraz próba oddania atmosfery poprzez zwierzęta hodowlane (kozy, kury, krowy itp.) i roślinność ("stare" oliwki, toskańskie cyprysy itp.).
Nieco więcej informacji oraz zdjęć w poprzednim poście nt. winnic w Kalifornii.
U podnóża Diabelskiej Góry (Mount Diablo), w niewielkiej miejscowości Danville, na skraju centrum handlowego znajduje się ciekawe muzeum zawierające iście amerykańską mieszankę: zabytkowe, błyszczące samochody, świat dzikiego zachodu oraz afrykańską sztukę:
Na terenie centrum handlowego znajduje się kolektywna galeria sztuki, z której w rejestracji jest tylko jedno ujęcie, gdyż okazało się, że nie wolno tam filmować. W galerii znajdowało się dwóch starszych panów (grubo po 60-tce), którzy należeli do zespołu artystów prowadzących tę galerię i wystawiających tu swoje prace na pokaz i na sprzedaż. Gdy zapytałem ich, czy można pofilmować, otrzymałem odpowiedź, że niestety nie, gdyż przyjeżdżają Azjaci i kopiują ich prace... Obejrzałem wystawione tam prace i nie bardzo mi się chciało wierzyć, że akurat w tej dziurze Azjaci mają coś do kopiowania. Podczas gdy w dużych miastach (jak np. San Jose) w komercyjnej galerii, jak również w Instytucie Sztuki Współczesnej można filmować do woli. Nie wspominając o Muzeum Sztuki Współczesnej w San Francisco, czy Getty Museum w Los Angeles. Ech, jakże podobna jest wszędzie prowincja...